Przemyślenia

ubezpieczenia

 MYŚLI                                   ŻYCIE – BYCIE - CZUCIE

RELACJA    WYOBRAŹNIA

 

• Gdzie zaczyna się początek?

• Czy życie ustępuje miejsca myślom?

• A gdzie jest „bycie”, ludzkie istnienie?

• Czy czuję skrycie? Jak odczuwam w głębi siebie?

• Dlaczego życie to relacja i dlaczego jest tak ważna? Jak zrozumieć relację wewnątrz i na zewnątrz?

• Jaki kolor ma Twoja wyobraźnia?

 

Co łączy wyżej wymienione pytania?

 

Nieodłącznym elementem naszego życia są ciągłe pytania. Zanim

zapytamy, pierwsze ciche słowa budowane z myśli zaczynają już w nas kiełkować. Do głębi dociera wiele różnych bodźców jako każdy sygnał, impuls, który uaktywnia się i wpływa na nasz rozwój. Bodźce pochodzą ze środowiska zewnętrznego i wewnętrznego organizmu człowieka wywołując w nim określoną reakcję lub odpowiedź.

Początek istnienia człowieka tworzą dwie komórki: męska i żeńska

czy żeńska i męska. Nie ma w tym miejscu znaczenia kolejność, ponieważ obie są żywe, docierają do siebie, łączą, by stać się całością, czyli żywą istotą ludzką, a więc relacją. Powstaje płeć, rodzimy się jako chłopiec lub dziewczynka, aby

stać się mężczyzną lub kobietą. I nie istnieje niemowlę jak pisał Donald Woods Winnicott. Istnieje relacja. Wszystko cokolwiek istnieje jest relacyjne. Nie ma żadnej rzeczy odrębnej. Natura człowieka jest relacyjna.

To, co jest najważniejsze w życiu to indywidualny rozwój oparty na świecie wewnętrznym i zewnętrznym. Świat wewnętrzny jest zawsze zagadką, pytaniem,

ponieważ poznajemy go za pomocą tego, co czujemy, widzimy, słyszymy.

On buduje naszą duszę. Wchodzimy w proces poznania. Szukamy prawdy.

Na czym polega prawdziwa zgoda? Prawdziwa zgoda rodzi się ze zmysłowych, cielesnych doświadczeń i bliższych obrazów, w których kluczową rolę odgrywa

wyobraźnia. Ona wpływa na relację wewnątrz nas, ponieważ każda osoba to relacja. Nie można dojść do zgody poprzez brak doświadczeń i obrazów w oparciu o relację.

Na różnym etapie życia tworzymy fantazje, które urzeczywistniamy,

a życie staje się drogą od owych fantazji do realności. Sigmund Freud rozważał na temat sztuki, o której napisał:

„Sztuka to droga od fantazji do realności”.

Według mnie życie jest sztuką, którą tworzymy wewnątrz i na zewnątrz. Sami nadajemy życiu kolor poprzez wyobraźnię stając się artystami tworzącymi obraz własnego życia.

W dzieciństwie przechodzimy pierwsze próby życia według zasad, które niekoniecznie nam się podobają. Jesteśmy wychowywani przez rodziców, którzy stają się częściowo twórcami nas samych. My jednak z poziomu wewnętrznego, choć nie od razu jesteśmy tego świadomi, nie chcemy żyć według życia, jakie pokazują nam rodzice. Jest to kluczowe i potrzebne dla stworzenia wbrew

wszystkiemu siebie samego. Walka w nas i „tworzenie” nas zaczyna się

już po przyjściu na świat, a jako dorośli powracamy znowu do dziecka wewnątrz nas by spotkać się z nim ponownie.

Powiedzenie: „dorosłe dzieci rodziców” to klucz do własnej interpretacji siebie.

Rodzice są najważniejszymi pierwszymi osobami, naturalnym wzorcem do naśladowania. Poprzez relację z rodzicami tworzymy więź psychiczną, emocjonalną, która może być zaburzona, jeśli w naszej wyobraźni, nie odpowiadają oni na nasze potrzeby, pragnienia. Nieświadomi rodzice projektują na nas swoje własne nerwice dziecięce przekonani o tym, że wychowują nas jak najlepiej.

Nie byłoby możliwe zobaczenie siebie, gdyby nie istnienie mamy i taty.

Od początku rozwoju osobistego czerpiemy wiedzę od innych, ale mądrości i prawdy uczymy się sami.

Zarówno w relacji wewnątrz nas, jak i na zewnątrz przez cały okres naszego rozwoju towarzyszą nam dualizmy, które spotykają się by stworzyć całość (mówimy wtedy o tzw. holizmie). Jako dzieci jesteśmy grzeczni i niegrzeczni, dobrzy i źli, kochani i niekochani. Oscar Wilde napisał:

„Dzieci zaczynają od kochania swoich rodziców; gdy dorastają, osądzają ich;

czasami wybaczają im”.

Wybaczenie jest ważnym momentem dla zgodnego, świadomego życia i bycia

„tu i teraz”.

To, jak odczuwamy, przeżywamy rodziców, jest znaczące dla naszego świata wewnętrznego. On zawsze jest inny i nie synchronizuje ze światem zewnętrznym,

dlatego powstaje w nas dychotomia. Innymi słowy, gdybyśmy napisali równanie 2 + 2 = 4, oznaczałoby właśnie podział dwóch światów. „Uformowani” w znacznym stopniu przez rodziców, naprawiamy siebie i szukamy prawdy, zgodności między światem wewnętrznym a zewnętrznym. Zacytuję w tym

momencie rozważania Donalda Winnicotta na temat rodziców i dzieci.

”Wystarczająco dobrzy rodzice nie chcą, by dzieci ich uwielbiały. Umieją znieść zarówno to, że są idealizowani, jak i to, że są nienawidzeni. I mają nadzieję, że

w końcu dzieci zobaczą w nich to, kim naprawdę są. Zwykłymi ludźmi”.

Rozwijając temat. Kochamy rodziców, gdy robią wszystko po naszej myśli, „nie kochamy”, gdy pokazują nam granice między tym, co wolno i nie wolno. W ten

sposób rodzi się miłość i nienawiść, dobre i złe wewnątrz nas. Dopiero

w dorosłości to, co nie jest nasze, a przejęte/”zapożyczone” przez rodziców uaktywnia się intensywniej, zwłaszcza w momencie wejścia w relacje

rówieśnicze, związek z drugą osobą, bliską relację.

Dzieje się tak, gdy prawda o nas chce wyjść na powierzchnię, jak „zakopane pod ziemią światło”. Zaczynamy wówczas szukać siebie, budować dojrzałość psychiczną, wracając do zranionego dziecka, poprzez zobaczenie go na nowo

jako zwykłego człowieka (patrz. cytat D. Winnicotta). Poznajemy, uczymy się relacji z samym sobą. Zranionego dziecka z powodu, że nie dostało tego, co chciało, jak sobie wyobrażało. Obrazy, które zakodowaliśmy w sobie muszą

ulec zmianie w trakcie kolejnych etapów życia.

Samotny mężczyzna czy samotna kobieta, każde z nich musi zobaczyć siebie na nowo, ponieważ „zapomnieli” o dzieciństwie. I kiedy odczuwają pustkę, stany

depresyjne, depresję - to znak, że utracili relację, inaczej mówiąc, nie ma relacji w nich samych oraz brak jest wewnętrznej relacji z samym sobą. Jednakże, jest to zdrowy moment, by znaleźć wspólny cel, zwłaszcza udając się

na psychoterapię, która jest wspólną drogą w relacji Pacjent – Terapeuta.

Psychoterapia staje się odtworzeniem relacji w taki sposób, żeby Pacjent mógł zobaczyć siebie w oczach Terapeuty.

Psychiczny i emocjonalny powrót pozwala nam spotkać się ponownie

z lękiem głęboko zakopanym i zapomnianym, a więc nieświadomym konfliktem,

deficytem, u podstaw którego kryje się nerwica dziecięca. Lęk blokujący emocje, uczucia.

Docierając w końcu do lęku, przepracowujemy obraz w taki sposób, że zaczynamy inaczej, wyraźniej czuć, widzieć, słyszeć. Dostrzegamy rozwiązania, których wcześniej nie widzieliśmy. Przestajemy nosić w sobie

tłumione wcześniej emocje takie jak żal, gniew, nienawiść, złość, wstyd, winę.

Niszcząca część w nas ustępuje miejsca części budującej, a więc odczuwamy zmianę, którą jest miłość i dobro. Czujemy się „lżejsi”, bo „oddychamy sobą”.

Wybaczamy. Jesteśmy wdzięczni, a więc kochamy siebie. I jak pisał Platon:

„Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel

rozumnego życia”.

A ja dodam: „Dobro jest piękne, bo piękno jest dobre. Miłość jest piękna

i dobra, ale potrzeba relacji dwojga ludzi.

Stając się osobą świadomą wykorzystujemy intuicję, empatię, własne doświadczenia, „wizje’, które zamieniamy na życie w teraźniejszości, a więc „rozumne życie”.